Tak, tak, wiem... .-.
Trochę się spóźniłam...
Ale cóż, święta nadal trwają.
Miałam zaplanowane kilka świetnych postów, ale w tym miesiąców nie udało mi się znaleźć czasu.
Grudzień był dla mnie bardzo ciężkim miesiącem ze względu na to, że między innymi zaraz wystawiają oceny i jest to ostatni moment na ich poprawę. W ciągu ostatnich dwóch tygodni w moim życiu wiele się wydarzyło, trochę się zmieniło, niekoniecznie na dobre. Ale nie będę wam się o tym rozpisywać. Dlatego ten okres świąteczny nie był dla mnie jakoś szczególnie wesoły, przez bardzo długi czas chodziłam przygnębiona i to wszystko trochę mnie przerastało, ale uratowała mnie jedna osoba, jest nią Mateusz. Dzięki niemu trochę się pozbierałam.
Stwierdziłam, że sposób w jaki spędzam święta jakoś bardzo się nie zmienił, więc po prostu dam Wam tutaj linki do postów sprzed roku:
http://www.kochaj-kochac.blogspot.com/2014/12/swieta-wedug-marysi-1.html
http://www.kochaj-kochac.blogspot.com/2014/12/swieta-wedug-marysi-2.html
//Marysia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz